2009-05-22 08:20:38

Od dłuższego czasu męczył mnie straszny sen. Wspinałem się na
rusztowania, kiedy nagle zaczynały się rozpadać. Gdy poobijany wstawałem ruszały na mnie wściekłe psy. Przeskakiwałem kolejne
ogrodzenia, ale psy wciąż były za mną. Gdy już myślałem, że
ogrodzenia się nie skończą, a psy mnie dopadną przeskakiwałem przez ostatnie i spadałem w dół. Wtedy rozpoczynała się najstraszniejsza część snu. Wstawałem strasznie obolały. Znajdowałem się w ciasnym korytarzy, a z obu stron w moją stronę jechały
walce. Nie miałem gdzie uciec a
walce były coraz bliżej. Czułem ból po tym jak upadłem z
rusztowania.
Walce były coraz bliżej. I wtedy się budziłem. Zawsze spocony. Zawsze z bólem, który towarzyszył mi podczas snu. Tak jakbym w rzeczywistości przeskakiwał przez te
ogrodzenia, jakby...